Produkowany w latach 1982-1993 Mercedes-Benz W201 lub jak kto woli „190D” zwany też „Baby-Benz” należy już do prawdziwych klasyków. Choć wyprodukowano go ponad 1,8 mln to dzisiaj trudno znaleźć dobry egzemplarz. Rozglądałem się na krajowych i zagranicznych aukcjach próbując się zorientować ile by dzisiaj kosztowała sto-dziewięćdziesiątka. Niestety, ceny w miarę sprawnych Mercedesów kształtują się poza zasięgiem moich wydatków na takie hobby. Ale pomarzyć mogę.

Dowiedziałem się za to, kto w okolicy jest w posiadaniu dobrego egzemplarza. Tym szczęśliwcem jest właściciel komisu samochodowego w Borzytuchomiu, Jan Sudoł z Ugoszczy (gm. Studzienice). Miły pan bardzo chętnie mówi o swoim aucie. – Dwukrotnie byłem w posiadaniu „190”. Te samochody są bardzo żywotne i niezawodne – rozpoczyna opowieść Pan Jan. Po latach zapragnął ponownie kupić Mercedesa. – Trudno znaleźć zadbany egzemplarz – mówi Jan Sudoł, który po długich poszukiwaniach znalazł w internecie to co chciał. – Pewnego wieczoru natrafiłem na ogłoszenie „190”, a już rankiem następnego dnia byłem w trasie do Austrii – wspomina dodając: – 70-letni Austriak niechętnie pozbywał się swojego Mercedesa, którego w 1991 r. zakupił w salonie. Widać było jego przywiązanie. Chciał, aby jego wnuk go przejął, ale ten nie chciał. Dopiero po moim przyjeździe młody Austriak zmienił zdanie, lecz nie po to jechałem wiele kilometrów, aby wrócić z niczym. Byłem bardzo zdeterminowany, aby go mieć. Ostatecznie przywiozłem „190” do Polski.

W trakcie naszej rozmowy wypatruję na placu omawiane auto, jednak go nie widać. – Dzisiaj jeździ nim żona Mirosława. Tak naprawdę to ten samochód kupiłem dla niej. Zawsze chciał mieć auto z automatyczną skrzynią biegów. Zadzwonię do niej i przyjedzie. Z Ugoszczy do Borzytuchomia jest tylko kilkanaście kilometrów – mówi Jan Sudoł, który chętnie opowiada o swojej zdobyczy.

Wreszcie po kilku chwilach na plac podjeżdża zapowiadany Mercedes. Piękny Mercedes. – Wysiada z niego pani Mirosława. – Lubię ten samochód, lecz nie ukrywam, że chciałabym jeździć nieco wyższym autem – zdradza swoje marzenie aktualna właścicielka czarnej sto-dziewięćdziesiątki.

Mercedes państwa Sudołów posiada rzadziej spotykaną wersję silnika 2497 cm3 Turbo (126 KM). – Ten egzemplarz ma bardzo wydajną klimatyzację, 4 sprawne elektrycznie podnoszone szyby i co ważne ma ładną jasną skórzaną tapicerkę – wylicza zalety. Podczas omawiania charakterystyki swojego modelu, Jan Sudoł zwraca uwagę na blokadę tylnego mostu. – Przydaje się to podczas ruszania na śliskiej nawierzchni – mówi dodając: – tego merca bardzo dobrze się prowadzi. Ma za sobą 258 tys. km przebiegu. Jestem w posiadaniu pełnej dokumentacji wszystkich przeglądów.

Opowiadanie, opowiadaniem, ale musiałem przede wszystkim nacieszyć oko. Pan Jan wskazuje na radio zapewniając, że zamierza kupić oryginalne. – Niestety, jedyny egzemplarz jaki znalazłem jest w cenie 1600 zł – mówi.

Sprowadzony z Austrii klasyk ma piękne alufelgi, jednak to nie są oryginalne koła. Od razu pan Jan zapewnia, że już jest w posiadaniu oryginalnych kół w idealnym stanie. To dobrze, bo auto też jest bardzo zadbane i zasługuje na to co najlepsze. „190” z Ugoszczy częściej stoi w garażu, a gdy wyjeżdża, to jedynie do Bytowa, lub tak jak dzisiaj do Borzytuchomia.

Wsiadam do auta. Zapadam się w miękkim fotelu. Jedziemy kilkaset metrów w stronę torów, aby wykonać kilka pamiątkowych zdjęć. Auto płynie i nie odczuwa się, że przemierzamy polną drogę. Kto jeździł już takim egzemplarzem z celownikiem na masce wie co mam na myśli. W trakcie jazdy Pan Jan zdradza mi swoje motoryzacyjne pragnienie. – Marzę, aby kupić kiedyś Mercedesa 123 lub 124 w dobrym stanie. To musi być kabriolet. Znalazłem już takiego ale właściciel chciał 80 tys. zł. To była przesadnie wysoka cena. Wierzę jednak, że kiedyś, gdzieś w Niemczech znajdę swoje wymarzone auto. Chcę mieć starego Mercedesa – mówi pokazując palcem na napis w języku niemieckim na tylnej klapie: „Lepszy stary Benz niż nowy Golf”.

Bogdan Adamczyk