Materiał do kolejnej serii jednego z najpopularniejszych programów telewizyjnych „Samochód marzeń: kup i zrób” kręcono w Bytowie. Przez 2 dni za plan zdjęciowy służył warsztat firmy Dan-Car przy ul. Wybickiego.

Kto nie marzy o tym, by jego samochód wyremontował fachowiec, a on nie musiałby za to zapłacić ani złotówki… Do tego nie potrzeba złotej rybki, trzeba za to zakwalifikować się do programu telewizyjnego „Samochód marzeń: kup i zrób” prowadzonego na kanale TVN Turbo przez Adama Klimka. Nim jego ekipa zjawiła się w Bytowie, spośród 100 tys. zgłoszonych aut, wybrała 140. Dopiero te, ze swoimi właścicielami, zajechały w ostatni weekend do bytowskiej firmy Dan-Car. Po raz pierwszy taki ostateczny przegląd odbył się poza stolicą. Dla bytowskiej firmy było to przede wszystkim wyróżnienie. – Przed dniami zdjęciowymi musieliśmy odpowiednio przygotować nasz warsztat. Usunęliśmy pojazdy i zbędne elementy. Jakby tego było mało, w ostatniej chwili zapadła decyzja o pomalowaniu ścian. Ale to też nie było dla nas przeszkodą – mówi współwłaściciel firmy Daniel Żyźniewski. – A. Klimek mówił, że takiej jakości wyposażenie spotykane jest jedynie w autoryzowanych serwisach samochodowych – dodaje Tomasz Żyźniewski.

Po przybyciu ekipy realizacyjnej hala warsztatu zamieniał się w studio. Wokół planu zdjęciowego rozstawiono ogromne softboksy, czyli specjalistyczne oświetlenie, kilka kamer i sprzęt dźwiękowy. W miejscach, gdzie wcześniej stały narzędzia i urządzenia, postawiono… beczki po oleju z logo kanału telewizyjnego. To jedyny, obok nazwy sieci – ProfiAuto, napis mogący znaleźć się w kadrze filmowym.

Ekipę telewizyjną wspierali także mechanicy Dan-Caru. A. Klimkowi towarzyszył też dziennikarz motoryzacyjny Patryk Nikiciuk. Znany głównie z programów „Legendy PRL”, czy „Legendy Motoryzacji”. W sobotni poranek plac przed halą w szybkim tempie wypełniał się najrozmaitszymi pojazdami. Rozrzut był ogromny. Od Syreny po Chevrolety Camaro. Jedne przyjechały o własnych siłach, inne na lawetach. Każdy liczył, że to właśnie jego auto zostanie wybrane. Samochody wjeżdżały na podnośniki we wcześniej ustalonej kolejności. Mechanicy Dan-Caru badali jednocześnie nawet po trzy pojazdy. Po poznaniu historii i stanu pojazdów na planie pojawiał się duet redaktorów. Reżyser głośno przypominał: „Cisza na planie. Akcja!”, a właściciele wskazywali palcem, co chcieliby zrobić. Np. ten od Corvetty liczył na naprawę głośno pracującego silnika, z kolei kierowca Citroena mówił, że trzeba coś zrobić z zawieszeniem, a jeżdżący zarejestrowanym w Szwecji Nissanem Cherry liczył na odnowienie wnętrza. Podczas gdy na hali ustawiały się następne auta, P. Nikiciuk zagadywał na parkingu czekających na swoją kolej. Hobbystów, oczywiście nie trzeba było prosić, by opowiadali o specyfice swoich samochodów, wskazywali różnice między poszczególnymi rocznikami czy to, z czym mają największe problemy.

Ostatecznie pierwszego dnia wybrano osiem, a drugiego siedem pojazdów. Te za kilka miesięcy zobaczymy na antenie TVN Turbo. – Decyzja nie była łatwa. Każde auto miało w sobie coś godnego uwagi – mówi Agnieszka Żyźniewska.

W gronie szczęśliwców znalazł się Marcin Sech z Tuchomia, który liczy na pomoc A. Klimka w odnowieniu jego czerwonego Audi 80 cabrio. Tuchomianin chce dopieścić swojego kabrioleta. – Podczas włamania zniszczono poszycie dachu. Ponadto mam kilka usterek, które zniechęcają do codziennej jazdy. Chciałbym wymienić kierownicę i naprawić siedzenia. Lakier też wymaga drobnych korekt – wymienia M. Sech.

– Jesteśmy dumni, że mogliśmy służyć pomocą w kręceniu popularnego programu. Dziękuję rodzinie i przyjaciołom, którzy pomogli w przygotowaniu warsztatu do wymogów programu. Wiem, że to kosztowało dużo pracy – mówi D. Żyźniewski.

Bogdan Adamczyk

GALERIA 100 ZDJĘĆ:

TVN Turbo w bytowskim Dan-Car