Po zapoznaniu się z odcinkami specjalnymi Bytowskiej Gońby, blisko Chabzewa znalazłem duet trudnych zakrętów. Okoliczni mieszkańcy dobrze znają słynne zakręty na Adolfhitlerdamm. Dzisiaj to już tylko znana potoczna nazwa, która wzięła się z faktu, że w latach 30. XX w wzdłuż granicy Niemcy budowali ją w ramach robót publicznych. Nie ma co, narobili zakrętów… Coś mi podpowiadało, że kierowcy po wcześniejszym zwolnieniu na szykanach rozpędzą się jakby chcieli brawurowo nadrobić straty uzyskane przy wcześniejszym spowalniaczu. Dodatkowo deszcz podniósł poziom trudności.

Wykrakałem. Najpierw Kacper Telikowski i Marcin Grabski z impetem wpadli na pobocze przyklejając się do drzewa. Na szczęście ich niebieskie Mitsubishi Lancer Evo X w porę wyhamowało i straty są niewielkie. – Na warszawski Rajd Barbórki auto będzie gotowe – mówi z optymizmem kierowca. Chwilę później Damian Kopeć i Krystyna Kopeć jadąc BMW E48 wpadli głęboko w krzaki. Szans na wyjazd nie mieli. Dopiero, w trakcie wydobywania pojazdu okazało się, że najbardziej ucierpiało tylne koło. Niestety, kolejni pechowcy ponieśli większe straty. Dariusz Bielański i Sławomir Kożykowski z Bytowa, którzy w sobotę dali efektowne popisy na ulicach Bytowa, niedzieli nie zaliczą do udanych. Najpierw zahaczyli pobocze przy szykanach ale udało im się ostatecznie wyprowadzić auto na prostą. Kilometr dalej w pełnym pędzie uderzyli w drzewo. Z BMW E30 wydobywał się już tylko dym. Co gorsza, jedna osoba trafiła do szpitala. Tymczasem rajdowcy ścigali się nadal i z trasy wypadła Honda Civic prowadzona przez Adama Borzynskiego i Filipa Wąsowicza. Na szczęście udało im się wykaraskać i pojechali dalej. Dopiero po chwili wstrzymano na ponad godzinę rajd Bytowskiej Gonitwy. Strażacy mieli pełne ręce roboty. Pomagali wyciągnąć auta oraz usuwali niebezpieczne błoto na szykanach w okolicy skrzyżowania do Kłączna. Dzięki temu, rajd mógł toczyć się dalej.

Bogdan Adamczyk

 .

PS. Opracowujemy kolejne porcje zdjęć oraz filmy.