Jednym z najciekawszych pojazdów, jaki można było obejrzeć w Chojnicach był Durant z 1928 roku. Pojazd marki dawno zapomnianej przez świat, pamiętanej chyba wyłącznie przez najwybredniejszych smakoszy motoryzacji, pilnie poszukiwany przez miłośników unikatów z całego świata. – Nasze auto zostało sprowadzone ze Stanów Zjednoczonych. Tam została przeprowadzona jego renowacja. Pan William Durant był współzałożycielem Chryslera i Chevroleta. Zaczynał od produkcji bryczek. To był jeden z jego pierwszych pojazdów – mówi Mariusz Góra z Chojnic.

Co wyróżniało Duranta spośród wszystkich pozostałych obecnych na zlocie aut to fakt, że niemal w całości zrobiony jest z… drewna. – To auto drewniane na stalowej ramie. Z góry można zobaczyć zabijane gwoździe. Pojazd ten oryginalnie jeździł na drewnianych kołach, wymienne są jedynie felgi z oponami. Napędza go silnik dolnozaworowy, czterocylindrowy o pojemności 3,2 litra. Słabiutki, bo zaledwie 28-konny – mówi M. Góra.

Charakterystycznym i Ciekawym rozwiązaniem są hamulce, całkowicie mechaniczne. – Zaciągając ręczny, zaciągamy wszystkie cztery koła. Ogólnie trzeba umieć tym jechać. Trzeba trochę wprawy. Kolejna ciekawostka – wskaźnik paliwa z tyłu w zbiorniku. Znaczek, który jest z przodu to nie jest zwykły znaczek, a wskaźnik temperatury, który widzi kierowca – mówi Pan Mariusz.

Zdawałoby się, że samochód Pana Mariusza spełnia wszystkie wymogi, by zyskać miano zabytkowego, a jednak… – Nie jest zarejestrowany jako zabytek. Został zakupiony na aukcji w Stanach. Historii jego nie znamy. Tak przyjechał i tak jeździ po Polsce. Jeżdżę do ślubów na wynajem i na zloty. Szczerze mówiąc, nie nadaje się do codziennego użytku – mówi Mariusz Góra.

D.Z.